SOUND DEVICES
Z Sound Devices w Indiach – jak brzmi pora monsunowa? Rozmowa z Filipem Szawernowskim
Filip Szawernowski to człowiek, który dźwiękiem potrafi opowiedzieć każdą historię. Filmowy operator dźwięku, realizator postprodukcji, mixer
i kompozytor.


Na koncie ma mnóstwo produkcji — od pełnometrażowych filmów i shortów nagradzanych na festiwalach („Próba Łuku”, „Camper”, „Moje Stare”, „Chłodno”, „Grajdło”, „Miło”) po reklamy największych marek, takich jak Google, Huawei, Allegro, Zalando, Lipton czy Radio Zet.
Tym razem Filip zabrał swój sprzęt i mikrofony aż do Indii, żeby w samym środku pory monsunowej nagrywać setki. Trudne warunki? Idealne wyzwanie. A w roli głównej – niezawodny system Sound Devices, który świetnie sprawdził się w tropikalnej wilgoci i zmiennej pogodzie. O kulisach tej wyprawy, pracy z dźwiękiem w ekstremalnych warunkach i o tym, dlaczego Sound Devices to jego wybór — porozmawialiśmy właśnie z Filipem.
Skąd wybór marki Sound Devices?
Jest to firma, z którą mam do czynienia, odkąd zacząłem pracę w filmie, czyli od jakichś dziesięciu lat. Najpierw jako ta niedościgniona "pro marka", która była daleko poza moim zasięgiem, a potem już jako regularne narzędzie pracy. Wchodząc na pewien poziom zleceń Sound Devices jest totalnym standardem i w Polsce i poza nią. Także zacząłem stopniowo mieć coraz więcej styczności z rekorderami z serii 6 oraz Mixpre, aż używanie ich przeszło do niemal codzienności. Jest to bez dwóch zdań firma, która od podstaw rozumie specyfikę pracy w filmie i swoje urządzenia projektuje w oparciu dokładnie o to.
Gdy się dowiedziałem, że wkraczają do gry w przestrzeni RF to byłem przekonany, że zaserwują nam kolejną swoją mini-rewolucję. No i dokładnie tak było.
Na testy wziąłeś odbiornik Astral ARX8 oraz bodypacki A20 mini.
Dlaczego taki zestaw i co to był za projekt?
To może najpierw parę słów o projekcie. Wszystkiego zdradzać w tym momencie nie mogę, ale był to, z tego co wiem, drugi projekt w historii polskiego kina kręcony całkowicie w Indiach (w dodatku jest to projekt studencki!). Większość zdjęć miała miejsce w Mumbaju, dodajmy w porze monsunowej, co potencjalnie stanowi najtrudniejsze możliwe warunki do nagrywania setek jakie można sobie wyobrazić.
Dodatkowo wilgotność powietrza, temperatura i specyfika miejsc (slumsy, plaże, dżungla) wydawały mi się ostatecznym sprawdzianem wydajności sprzętu. Słowem - jeśli zestaw przetrwa te zdjęcia, to przetrwa każde. A co do samego doboru sprzętu to mierzyłem się z dość dużą ilością faktorów na etapie planowania. Jasne było, że styl kręcenia będzie, mówiąc delikatnie, trochę partyzancki, do tego miałem być sam w pionie dźwiękowym. Należało zatem złożyć zestaw ENG, który będzie kompaktowy, lekki i elastyczny względem wszelkich wyzwań jakie tam możemy napotkać.


Biorąc pod uwagę zapotrzebowanie na ilość kanałów i wiedząc, że komfortu pracy będę miał tyle, ile sobie go sam uprzednio podaruję, zdecydowałem się zintegrować ARX8 z rejestratorem MixPre-6. A nadajniki A20 mini to akurat był prosty wybór ze względu na ich bardzo wysoką wodoodporność i łatwość w ukryciu pod ubraniem.
I jak ten zestaw się sprawdził?
Bezbłędnie. Pod absolutnie każdym względem. Zacznijmy od tego, że nic się nie zepsuło, nic nie utonęło, nic się nie rozczłonkowało, prawdę mówiąc żadna śrubka się nawet nie poluzowała. Ekran dotykowy w ARX8, który przyznam budził we mnie początkowo pewne obawy, po zdjęciach jest wciąż w stu procentach responsywny i precyzyjny. Nadajniki - jak nówki. Tu warto też wspomnieć o mikrofonach DPA, krawatowych 4060 i 4061 oraz shotgunie 2017, które też przeżyły projekt bez szwanku.
Odnośnie wygody pracy to tutaj ekosystem Sound Devices najbardziej błyszczy. Zacznijmy od technologii gain forward, która pozwala na kontrolę gaina z poziomu odbiornika, co jest absolutnie niezbędne przy pracy ENG, ale w zasadzie śmiem twierdzić, że na każdym planie filmowym powinno być to standardem. Na szczęście ta technologia się standaryzuje, aczkolwiek różni producenci różnie do tego podchodzą.
Tutaj akurat jest to moim zdaniem rozwiązane najwygodniej, wykorzystując dźwięk 32 bitowy zmiennoprzecinkowy zarówno do możliwości wzmocnienia go po stronie odbiornika jak i zapisu dźwięku w niebywałej rozpiętości dynamicznej na samym nadajniku.
Kolejną rzeczą jest Nexlink, który pozwala na zdalne podawanie komend nadajnikom, co przy imponującym zasięgu sieci wi-fi, którą komendy są przekazywane pozwala na kontrolowanie całego ekosystemu z jednego miejsca, bez konieczności ciągłego zawracania gitary aktorom.
Oznacza to, że włączanie i wyłącznie nadajników, ustawienie mocy anten, filtrów górnoprzepustowych, strojenie częstotliwości, synchronizacja timecodu, włączanie nagrywania i kilka innych rzeczy można wykonywać prosto z torby (lub wózka). Dodatkowo raz zintegrowane nadajniki są praktycznie "nierozywalne" z odbiornikiem. System jest na prawdę idiotoodporny, inaczej tego nazwać nie umiem. A jakby tego było mało dochodzi jeszcze jakość dźwięku. Czyściutkie preampy, niewyczuwalny poziom szumów transmisyjnych, brak compandingu, spadków pasmowych. Jest to jakość "jak po kablu". Tylko bez kabla. To wszystko plus True Diversity i świetne zasięgi, nawet do 100 metrów. A, no i AR8 wytrzymuje praktycznie cały dzień zdjęciowy na jednej baterii smart.


Podsumuję to tak - wystarczyła mi w zupełności nieustanna walka z przestrzenią, w jakiej kręciliśmy. Utopiony w dźwiękach klaksonów, prac budowlanych i oberwań chmury Mumbaj nie dawał się nudzić. Miło było więc nie musieć do tego walczyć ze sprzętem, a wręcz przeciwnie, czuć, że sprzęt nieustannie pomaga w realizacji. Jeszcze tylko bym wrócił do onboardowego nagrywania na nadajnikach. 32 bity zmiennoprzecinkowe w połączeniu ze świetnym zakresem dynamiki DPA 6061 pozwalały mi w niektórych sekwencjech sensacyjnych puścić nagrywanie u podpiętych aktorów i udać się z drugim unitem kręcić w tym samym czasie co innego. Tak, dzięki ecosystemowi Sound Devices robiłem w pojedynkę dwa unity jednocześnie. I przy tym nie usłyszałem później żadnych zażaleń od montażysty.
Masz po tym projekcie jakieś ogólne wnioski odnośnie pracy z odbiornikami z serii Astral?
To, że jestem zachwycony i uważam produkt za genialny to już chyba jasne. Ale ważna jest bardzo jedna kwestia, idąca na szerszą skalę. Mimo tego, że ARX8 i ARX16 zostały stworzone do jeszcze wygodniejszej integracji z rejestratorami z serii 8 Sound Devices to nie jest to urządzenie hermetyczne. Poświęcając tak na prawdę tylko oddzielne zasilanie (co nie jest problemem) oraz dodając jeden generator timecodu i kabel wyjściowy (lub w przypadku ARX16 kabel do połączenia Dante) można zintegrować odbiorniki ARX8 i ARX16 ze dowolnym istniejącym zestawem planowym.
Obsługa odbiornika jest tak intuicyjna, że nauczenie się jej to kwestia chwili, a ilość kanałów możliwa do uzyskania w urządzeniu tak niewielkich gabarytów jest bez wątpienia najwyższa w swojej klasie. Nie ma aspektu, którego producenci nie przemyśleli. I chwała im za to. W końcu im mniej czasu i energii poświęcamy na ciągłe mocowanie się ze sprzętem tym większy stres oraz gorszy produkt końcowy.
A przecież kręcenie filmów to wspaniała, za każdym razem kompletnie jedyna w swoim rodzaju przygoda, pełna nowych wyzwań. I dająca nieskończoną satysfakcję. I szczerze? Trochę sobie nie wyobrażam w tym momencie kontynuować tej przygody bez opisanych przeze mnie zabawek. A do efektów pracy w Indiach chętnie wrócę gdy zaczniemy prace przy postprodukcji.
zdjęcia: Filip Szawernowski
















